Poniedziałek 23 kwietnia 2018
imieniny: Ilony, Jerzego, Wojciecha

Los zapisany westchnieniem

 

*** (A kiedy kolęda zawiruje gwiazdą...)
Za oknem wyobraźni
Poecie
*** (Jeszcze świt...)
Budzenie świtu
Natchnienie
*** (Przyjaźń...)
*** (Ucisz serce...)
Miłość
*** (słowa przeniosłam przez czas...)
Zagubiony talent
Zasuszony kwiat
Sen
Bezsenność
*** (Kocham cię roso...)
Wołanie
*** (Lepsze...)
IN FORO CONSTIENTIAE (Przed sądem sumienia)
HORROR VACUI (obawa próżni - Arystoteles)
*** (Mówię "forsy" nie potrzeba...)
Stare wachlarze
Dziewczyny
*** (łza z deszczem się droczy)
Nadzieja
Wigilia trudnych wspomnień
Rynek Krosna w słoneczne popołudnie

 

 


 

 

*** (A kiedy kolęda zawiruje gwiazdą...)

A kiedy kolęda
Zawiruje gwiazdą
Kiedy anioły ku ziemi
Ciekawe zaglądną
Zabierzemy tę chęć wielką
W progi powracania
Tu miłość się liczy
Tu życzenia ważne -
W oczach Matki niebo
W rękach osłabłych
Wspólną misę niesie
Może ostatni raz

 


Za oknem wyobraźni

Możesz
Rozstrząsać sprawy żywota
Stron obu
Nie pojmiesz
Jak być powinno
Możesz
Duszę wywołać
Na spotkanie zachwytu -
Możesz wiele

 


Poecie

Na karcie serca
Zapisz słowo
A potem
Oddaj na deszcz
Na żar
I wichru przemoc
By było
Jak stal...

 


*** (Jeszcze świt...)

jeszcze świt
nie rozplątał tobołka -
jak drobiny światła
w rozsypanych cieniach -
jeszcze noc przegląd
poczerniałych drzew -
a już ciekawość
słowa...

 


Budzenie świtu

Stary zegar dostał czkawki
Wreszcie zamilkł -
Ostatnie chryzantemy
Zastygły
Cisza wpadła
W połamany cień
Wiatr klocki myśli
Rozsypał
A ja troskliwie
Je ustanawiam
Szarpie noc świt
Za rękaw oczekiwań
Spełnienie
Język wystawia
 


Natchnienie

Jak cię nazwać
Muzo
Gdy ani nie widziałam
Twojego oblicza
Czym jesteś
Zjawą
Czy otuchą
Snem
Przyzwyczajeniem
Czy cząstką życia...

 


*** (Przyjaźń...)

Przyjaźń
Najcudowniejszą oprawą dnia -
Smak bogaty
Jej mowa
Cicha opowieść wiosenna -
Jest jak noc nadziei
Nie przeliczana
Przez przypadłości
Łatwej kokieterii -
Ma trwały zapis
W zadumie trudnych dni

 


*** (Ucisz serce...)

Ucisz serce
Niech tren żałobny
Nie zaciska pięści -
W dotyku ucha
Cichy jęk
Ma siłę sztormu
Jest noc
Niech przyjdzie świt

 


Miłość

Kwiat paproci
Nigdy nie dotknięty
Spadająca gwiazda
Której los zapisano
Westchnieniem
Owoc
Za oknem wyobraźni...

 


*** (słowa przeniosłam przez czas...)

Słowa przeniosłam przez czas
Bogactwem były - siłą -
I są
Rytmem serca
Bez którego żyć
Już nie umiem...

 


Zagubiony talent

Podaruj mi raz jeszcze
Tamtą iskrę -
Znaleść
Zapomnianą drogę
O starości -
Kreskę drżącą
Prowadzę
Badam
Ile jeszcze
We mnie...
Talentu...

 


Zasuszony kwiat

Zamknęłam kwiat
Między grubymi kartami
Zapłakał
Wszystkimi barwami
Opisał strony
Śladem krwi...

 


Sen

Kolorowy - piękny
Orzeł
Ze złamanym skrzydłem
Snem baśnią
Niosłam w bezpieczne miejsce
Ptak
Patrzył aksamitnie
W mój żal -
Teraz zwisa bezwładnie
Skrzydlata ozdoba -
Dziwny
- ze snów
których
nie miewam -
ptak-poemat...

 


Bezsenność

Niech przyjdzie sen
Nocą tańczących myśli
W czas wiatraka ramion
Zamiast mak wybierać
Z garnca snów
Niech przyjdzie sen
Dobrą dłoń położy
Na rozpalonym czole...

 


*** (Kocham cię roso...)

Kocham cię roso
Zawisła
Nad dłońmi
Okien otwartych
Uczę się oglądać
W twoim wnętrzu
Świat

Kocham
Istotę powtarzania
Świtu
Z różową firanką
Której pragnę
Dotknąć

Kocham
Milczące czarne
W sadzie
Poddane woli
Przemienności
Pory

Kocham zeschły uparcie
Stojący
Ograbiony z nasion
Baldaszek
Trawy

Kocham
Codziennie
Zachwyt

 


Wołanie

Podaruj mi ciszę
Dniu długi

Podaruj mi radość
Już zapomniałam
Jak wygląda

Podaruj śmiech
Gardło wyschło
Od wołania -
Powiedz
Jak być szczęśliwą...

 


*** (Lepsze...)

Lepsze
Nad gorsze
Przewidzieć
Powiedzieć -
Żaden filozof
Nie byłby nim
Gdyby wiedział...
 


IN FORO CONSTIENTIAE (Przed sądem sumienia)

gdy sędzia nocy
o rachunek pyta -
rozgrzeszam serce
by poznać
ile we mnie
nierozwagi...

 


HORROR VACUI (obawa próżni - Arystoteles)

boję się
pniem martwym zostać
u końca drogi
co ani myśli przechować
nie potrafi
ani słowa
urody nie rozpozna

boję się starczej
nieudolnej woli
boję się upadku
w rozkołysaniu nagłym
jak piorun -
ale najbardziej boję się próżni
w której nie pojmę
co snem
co złem
i wolą...

 


*** (Mówię "forsy" nie potrzeba...)

Mówię "forsy" nie potrzeba
Bo i tak mam tyle nieba
Tyle skarbów do rozdania -
Tyle złota pozbierania
Z południowej dnia godziny -
Zachód wiśnią mnie całuje
A ja wszystko zapisuję -
I byłoby szczęścia wiele
Gdyby dzielić -
Lecz niewiele tej nadziei
Na spełnienie -
Radość w pieniądz się zamienia
Tyle skarbów z mojej drogi
Zamknąć muszę do szuflady
Bo bez grosza
...nie da rady

 


Stare wachlarze

Stare wachlarze
Wabią
Jeszcze ślad pudru
Jeszcze zapach
Jeszcze serduszko ust
Trzymają chciwie
Stare wachlarze
Z niedokończoną opowieścią
Pachnące lawendą...

 


Dziewczyny

Są piękne -
We włosach promień
Swawolny się chowa
Różę policzków
Rosa o zachodzie
Całuje
Zazdrosny księżyc
By dziewczynę zwabić
I jak nie kochać...

 


*** (łza z deszczem się droczy)

łza z deszczem się droczy
idziemy razem
w świat dziwnie mroczny
słowo jedno pada
w szumie deszczu zgłoskom
ton nadaje głośny -
zasłuchana w wiszące
jak dżdżu krople
słowa -
dobrze mi z tobą
bezpiecznie
że deszcz pada
nieważne
iść możemy wiecznie...
 


Nadzieja

Sama wita gwiazdę
Śpiewa wiosnę
Najpiękniej
A teraz
Uparta - szara
Blisko ziemi
Jak wróbel
Głodna...

 


Wigilia trudnych wspomnień

Mocno pachną gałązki wolnym lasem
Oto czas
Kolęda pragnie przeskoczyć próg warg
Uszy rosną od nadsłuchiwania echa
Trudnej nocy za oknem
Już nie wiesz czy zjawy czy żywi
Przy stole z zapachem pól
Łamie cisze głos - zrazu nieśmiały
A potem coraz mocniej zespala się
Z tymi których tu dziś nie ma
W kamiennych klatach wolne ptaki
W gwiazdę ostatniej nadziei zapatrzeni
Umierają w głodzie i gorączce
Z bolesnym pytaniem - za co -
Gorzki ten polski barszcz spożywany
W zamyśleniu
Słowa pełne wiary
Gdy nawet śnieżne góry
Obmacują niebo i tę zawieszoną wysoko
Odrobinę nadziei

 


Rynek Krosna w słoneczne popołudnie

 Spacerują ławki w akacjowym cieniu
Próżne słońce - gra w światło -
Pyzaty zegar - może by sen wołał -
Lecz nie przystoi wobec herbu miasta -
Podcienia w łukach drapieżnie
Wypinają ściany -
Na pierzei nieba dwa krzyże - wysoko -
Franciszkanów kościół
Oświęcimów kaplica
Pod miedzianą czapę promienność
By jej nie zabrakło -

W rajtuzach szarych spracują gołębie
Na czołach kamieni ostrzą pazurki -
Zadeptanym przez lata wszystko jedno
Rzeźbiło ich wiele nóg -

Przygarniam do serca miasto urokliwe