Sobota 26 września 2020
imieniny: Cypriana, Justyny, Łucji

Z zamiłowania do sztuki – rozmowa ze znanym tenorem Markiem Wiatrem, artystą śpiewakiem i malarzem w Tygodniku "Nowe Podkarpacie"

– Benefis z okazji jubileuszu pracy twórczej, który odbędzie się 17 kwietnia w krośnieńskim RCKP, jest znakomitą okazją do wspomnień. Co w Pana przypadku było wcześniej – malarstwo czy muzyka?

– Zaczęło się wszystko od malarstwa, a myślę, że to dlatego, że mój dziadek Zygmunt Tokarski, który był lekarzem, jeszcze w czasie studiów przed wojną w Krakowie zaprzyjaźnił się z wieloma malarzami. Po powrocie ze studiów, kiedy w tym domu w Jedliczu zamieszkał, zaprzyjaźnił się również z krośnieńskim artystą malarzem Stanisławem Kochankiem, który portretował jego i całą naszą rodzinę, a który z kolei przywiózł jeszcze przed wojną do tego domu Stanisława Studenckiego, wybitnego malarza batalistę, ucznia Wojciecha Kossaka. Dziadek mój kochał konie, więc z malarzem batalistą szybko zawiązała się przyjaźń. Studencki także podczas okupacji mieszkał w tym domu i malował. Wydaje mi się, że to, iż wychowałem się w domu, gdzie mówiło się o sztuce, malarstwie – o muzyce zresztą też, ale głównie o malarstwie – spowodowało to, że moje zainteresowania jako dziecka ukierunkowały się w stronę malowania. Pamiętam, że rysowałem i malowałem od najmłodszych lat. Gdy byłem już uczniem szkoły średniej, pojechałem do Krosna do pana Stanisława Kochanka prosić o lekcje rysunku i malarstwa. I tak zaprzyjaźniliśmy się na prawie dwadzieścia lat. Bardzo cenię sobie znajomość z tym artystą, u którego uczyłem się rysunku, malarstwa. Jeździłem w plener, malowałem obrazy i przywoziłem do pana Stanisława, który mi robił korektę. Mówił mi gdzie muszę dołożyć kolor, światło, pokazywał złą perspektywę. Bardzo sobie to cenię, że miałem możliwość w życiu się z nim zetknąć…

Cała rozmowa z Markiem Wiatrem w dzisiejszym numerze "Nowego Podkarpacia".

fot. B. Janusz