Środa 19 grudnia 2018
imieniny: Beniaminy, Dariusza, Gabrieli

Bajkowy Ogród w Podniebylu – u mnie nic się nie marnuje. Wywiad z Władysławem Inglotem.

Udaliśmy się z wizytą do Władysława Inglota, mieszkańca Podniebyla, który od wielu lat pielęgnuje swój ogród i ciągle go upiększa. Możemy spotkać tam miniaturowe domki, kolejkę, a jedną z największych atrakcji przygotowanych z myślą o najmłodszych jest Wioska Smerfów.

Redakcja: Proszę opowiedzieć o początkach swojej pasji, której efekty możemy podziwiać w Bajkowym Ogrodzie w Podniebylu. Jak to wszystko się zaczęło?

Władysław Inglot: Pierwsze moje prace powstały blisko 20 lat temu. Wtedy na potrzeby miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich stworzyłem młyn wodny, który wraz z wieńcem dożynkowym był dumnie prezentowany mieszkańcom Gminy Jedlicze. Takie właśnie były początki, gdyż od budynku młyna wszystko się zaczęło. Później powstały następne miniatury. Kolejnymi były wazony z elementami szklanymi. O umieszczone w nich kwiaty dba moja żona.

Red.: Jak wygląda proces tworzenia miniatur?

W.I.: Eksponaty powstawały metodą prób i błędów. Do ich wykonania nie używam praktycznie przyrządów mierniczych. Pracując nad jakąś miniaturą mam zarys i plan jak ma to wszystko wyglądać. Jednak zdarzało się, że efekt końcowy różnił się od pierwotnej koncepcji.

Red.: Z czego są wykonane?

W.I.: Na przykład w dorożce tylne szprychy zostały wykonane z trzonków od młotków, koła z podłogi oraz części resorów od małego fiata. U mnie nic się nie marnuje. Jedyną rzeczą wymagającą kupna były figury postaci.

Red.: Prawdziwą dumą Bajkowego Ogrodu jest 400 kilogramowy łabędź. Proszę opowiedzieć o tym, jak powstał.

W.I.: Prace nad nim wymagały sporo czasu i trwały przez dwie zimy. Gdy już zrobiłem konstrukcję z drutów, rozpocząłem poszukiwania odpowiedniego szkła.  Po przywiezieniu ponad tony szklanych elementów, trzeba było to wszystko przebrać i wybrać  odpowiednie. Każdy kawałek musiałem mieć w ręce. Podobnie powstała wielka ropucha stojąca nieopodal łabędzia.

Red.: Czy taka twórczość sprawia artyście satysfakcję?

W.I.: Największą nagrodą dla mnie jest radość dzieci, które odwiedzają ogród. To z myślą o nich powstała bajkowa wioska smerfów z umieszczonym wewnątrz zamkiem Gargamela.  Ciekawostką jest to, że figurki do wioski zostały sprowadzone z Chin i Nowej Zelandii. Sam Gargamel i jego kot został wykonany ze steropianu, przy pomocy córki kolegi, która ma zdolności w tym kierunku.  Mogę zdradzić, że po zimie ta kolekcja się powiększy.

Red.: Kiedy można zwiedzać wystawę?

W.I.: Zimą prace są chowane przed mrozem oraz konserwowane, a wracają do ogrodu, kiedy robi się ciepło. Zapraszam wszystkich chętnych w odwiedziny do Bajkowego Ogrodu.

Wszelkie informacje o wystawie dostępne są na portalu społecznościowym artysty: link

Słownik: